Witamy na stronie Federalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Nie ma polityki bez historii

Coronavirus - Außenminister Heiko Maas

Coronavirus - Außenminister Heiko Maas, © AFP-Pool

07.05.2020 - Artykuł

Żaden dzień nie wywarł tak głębokiego wpływu na naszą najnowszą historię jak 8 maja 1945 roku. W tym dniu nad grobami ponad 40 milionów ofiar w Europie broń zamilkła. Nastąpił koniec nazistowskiego panowania terroru i mordowania Żydów Europy. Dzień ten stał się dniem wyzwolenia dla milionów pozbawionych praw i prześladowanych, dniem pamięci ofiar, dniem zwycięstwa nad bezprawiem.

Ten dzień stanowi dla Niemców cenę, jaką musieli zapłacić za to, że możliwym uczynili 30 stycznia 1933 roku i nie potrafili sami wyzwolić się z nazizmu. Wśród gruzów niemieckich miast przeważająca większość ludzi patrzyła w przyszłość przepełniona lękiem i rozpaczą. Potrzeba było 40 lat, by prezydent Richard von Weizsäcker mógł mówić o „wyzwoleniu” także w imieniu Niemiec, mogąc mieć pewność, że ma za sobą przynajmniej większość społeczeństwa zachodnioniemieckiego. Było to możliwe dopiero za sprawą często bolesnego, naznaczonego porażkami, zmierzenia się po drugiej wojnie światowej ze zbrodniami nazizmu.

Doświadczenie to pokazuje, że można wyciągnąć naukę z historii – zwłaszcza z katastrof historii. To, że na niemieckiej ziemi nigdy więcej nie może wziąć początku wojna ani zbrodnie przeciw ludzkości, jest dziś niepodważalnym trzonem niemieckiej polityki zagranicznej. Nasze zaangażowanie na rzecz silnej i zjednoczonej Europy, na rzecz praw człowieka będących uniwersalnym wyrazem godności ludzkiej, zaangażowanie na rzecz opartej na określonych zasadach kooperacji międzynarodowej, sprzeciw wobec pójścia Niemiec odrębną drogą – wszystko to ma swoje źródło w świadomości bezprecedensowych zbrodni Niemiec w XX w., które w Holokauście znalazły swój najpotworniejszy wyraz.

Ten, kto chce się dziś odciąć od tej części niemieckiej historii, szydzi nie tylko z ofiar. Pozbawia niemiecką politykę wiarygodności, ponieważ samokrytyka i pewność siebie są współzależne. Żadnego kraju nie dotyczy to bardziej niż naszego.

Nie możemy wyobrazić sobie polityki bez historii. Ale jak jest odwrotnie? Ile polityki wytrzymuje historia? Jak ściśle obie na siebie oddziałują, odczuwamy praktycznie podczas każdego spotkania międzynarodowego. Także postrzeganie 8 maja często różni się w sposób zasadniczy.

W Rosji i w innych krajach byłego Związku Radzieckiego oddaje się hołd pamięci bohaterów i obchodzi rocznicę zakończenia wojny, organizując parady zwycięstwa. Także zachodni alianci uroczyście świętują dzień 8 maja. My również do dziś jesteśmy wdzięczni wszystkim tym, którzy walczyli z nazistowską dyktaturą.

Natomiast ludzie w Polsce, w państwach bałtyckich i w innych krajach Europy Środkowej, Wschodniej i Południowo-Wschodniej z mieszanymi uczuciami patrzą na ten dzień. Dla nich radość ze zwycięstwa nad nazizmem wiąże się z początkiem innej formy zniewolenia i obcego dyktatu – doświadczenie, które dzielą z wieloma ludźmi w Niemczech Wschodnich.

Dzień 8 maja więc bardzo wyraźnie pokazuje: historia wpływa na to, kim jesteśmy – jako ludzie, ale także jako narody. Tym ważniejsza jest szczerość w odniesieniu do historii. Przeszłość Niemiec pokazuje niebezpieczeństwo rewizjonizmu, który mitami narodowymi zastępuje racjonalne myślenie. Z tego powodu – a nie ze względu na rzekomą wyższość moralną – właśnie my Niemcy musimy zajmować stanowisko, gdy z atakowanych robi się atakujących a z ofiar sprawców. Podejmowana w ciągu ostatnich miesięcy próba pisania historii na nowo w tak haniebny sposób wymaga od nas wyjaśnienia, które w świetle niepodważalnych faktów historycznych właściwie w ogóle nie powinno być konieczne. Tylko i wyłącznie Niemcy rozpętały II wojnę światową, napadając na Polskę. I tylko i wyłącznie Niemcy ponoszą odpowiedzialność za zbrodnię przeciwko ludzkości, jaką był Holokaust. Kto w tej kwestii sieje wątpliwości i spycha inne narody do roli sprawców, ten wyrządza krzywdę ofiarom. Ten instrumentalizuje historię i dzieli Europę.

Ale co zrobić, by udało się zakotwiczyć w pamięci europejskiej pamięć o 8 maja tak, by nas jednoczyła? Potrzeba w tym celu dwóch rzeczy. Gotowości, by w naszej własnej pamięci uwzględnić perspektywę innych – cierpienie ofiar tak samo jak odpowiedzialność sprawców. I odwagi, by wyraźnie rozróżniać między ofiarami a sprawcami, między mitem a faktem historycznym. Dążenie do tego pozostaje ambicją i zobowiązaniem niemieckiej polityki w odniesieniu do historii. Dobrze, że 8 maja nam o tym przypomina.

Wspólny artykuł prof. dr. Andreasa Wirschinga, dyrektora Instytutu Historii Współczesnej (ifZ) w Monachium, i federalnego ministra spraw zagranicznych Heiko Maasa z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej

 

Wróć do góry strony