Willkommen auf den Seiten des Auswärtigen Amts

Wywiad z federalnym ministrem spraw zagranicznych Frankiem-Walterem Steinmeierem

Artykuł

Federalny minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej“ z okazji polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych 27 kwietnia.

Federalny minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej“ z okazji polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych 27 kwietnia.

Co powinna zrobić Unia, by zapobiec tragediom imigrantów z Afryki, którzy toną w drodze do Europy?

Rozwiązanie problemu uciekinierów na Morzu Śródziemnym musimy znaleźć w duchu europejskiej solidarności. Po pierwsze chodzi o ratowanie rozbitków. Są już konkretne propozycje poprawienia ratownictwa morskiego wynikające z postanowień Rady Europejskiej podjętych w ubiegłym tygodniu, które teraz szybko realizujemy. Musimy zacząć od źródła problemu, a mianowicie od kryzysu w tamtejszych państwach, takich jak Libia, który jest krajem tranzytowym dla wielu uciekinierów. Będziemy tam nadal działać na rzecz zgody politycznej. Musimy wreszcie ukrócić działalność przemytników, którzy z bezwzględnej żądzy profitów narażają uciekinierów na śmierć. Do tego konieczna jest współpraca krajów, które tolerują centra przemytnicze lub z których wypływają łodzie. W tej sprawie ważny jest zgodny sojusz międzynarodowy. Nie ma łatwych odpowiedzi. Łatwe rozwiązania nie sprostają bowiem potrzebie sprawnego ratownictwa morskiego, wymogom złożonej sytuacji w krajach pochodzenia oraz tranzytu ani problemom przemytnictwa.

Czy podziela pan opinię, że ciężar przyjęcia uciekinierów powinien być rozłożony na wszystkich członków Unii Europejskiej?

Jeszcze nigdy od zakończenia II wojny światowej liczba ludności uciekającej z powodu wojny domowej, biedy czy nędzy nie była tak duża jak obecnie. Potrzebujemy założeń do sprawiedliwego rozdzielenia uciekinierów. Obecnie sześć spośród 28 krajów w Unii Europejskiej, w tym również Niemcy, przyjmują 80 proc. uciekinierów z Morza Śródziemnego. Niemcy przyjęły ich najwięcej. W zeszłym roku mieliśmy ponad 200 tys. ubiegających się o azyl. Dlatego ważne jest, abyśmy porozumieli się co do wspólnej odpowiedzialności wszystkich krajów członkowskich UE wobec problemu uciekinierów.

Sytuacja na wschodzie Ukrainy jest nadal napięta, porozumienie z Mińska nie zostało jeszcze w pełni zrealizowane. Jest coraz więcej doniesień o nowych dostawach broni i nowych rekrutach z Rosji. Nie obawia się pan, że rozejm zostanie zerwany?

Porozumienie z Mińska pomogło zapobiec wymknięciu się konfliktu na wschodzie Ukrainy spod kontroli. Dzisiaj obowiązuje rozejm, który w znacznym stopniu jest przestrzegany, a ciężki sprzęt został wycofany ze strefy buforowej. Teraz chodzi przede wszystkim o to, aby przyspieszyć rozpoczęcie procesu politycznego – tak jak to przewiduje umowa z Mińska, która w gruncie rzeczy jest planem działania w kierunku rozładowania kryzysu ukraińskiego. Prawdą jest jednak również to, że niebezpieczeństwo ponownego zaostrzenia konfliktu na wschodzie Ukrainy jeszcze nie zostało zażegnane. Tym ważniejsze jest, abyśmy w sprawie realizacji postanowień z Mińska trzymali rękę na pulsie. Jedno w każdym razie jest jasne: ponowna eskalacja przez zakrojoną na szeroką skalę ofensywę separatystów w Mariupolu czy gdziekolwiek indziej we wschodniej Ukrainie nie pozostałaby bez odpowiedzi Unii Europejskiej.

Dlaczego Polska nie uczestniczyła w rozmowach z Rosją w formacie normandzkim (Rosja, Ukraina, Francja, Niemcy)?

Ten format, jak sama nazwa wskazuje, powstał podczas obchodów 70. rocznicy lądowania wojsk alianckich w Normandii. To obecnie jedyny format, w którym Moskwa i Kijów są gotowe ze sobą pertraktować. Dlatego nie widzę obecnie żadnej innej będącej do przyjęcia alternatywy. Dla nas priorytetowy jest jednak nie tyle format, ile nasz wspólny europejski cel, a mianowicie rozładowanie konfliktu na wschodniej Ukrainie.

Z moim polskim kolegą Grzegorzem Schetyną stale wymieniamy się informacjami na temat aktualnej sytuacji na Ukrainie, również wtedy, gdy toczą się rozmowy w formacie normandzkim. Ścisłe uzgodnienia z Polską oraz z naszymi wschodnioeuropejskimi partnerami są dla mnie bardzo ważne. To podkreślałem wyraźnie przy okazji ostatniej wizyty w Warszawie w lutym oraz podczas spotkania Grupy Wyszehradzkiej w Bratysławie miesiąc temu. Poza tym Grzegorz Schetyna był ostatnio w Berlinie, a już dzisiaj ponownie spotykamy się podczas polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych w Warszawie. Już sama liczba dwustronnych wizyt i spotkań pokazuje, jak ścisłe są relacje Polski a Niemiec.

Jak Niemcy oceniają gotowość ukraińskiego rządu do przeprowadzenia reform oraz reformy, które już zostały uchwalone?

Przed Ukrainą trudna i z całą pewnością bolesna i długa droga reform. Rząd ukraiński postanowił zmierzyć się z tym trudnym zadaniem i stawia przed sobą ambitne cele. To zasługuje na nasz szacunek. Dobrze, że zadania związane z reformami, jak na przykład walka z korupcją czy zmiany w sektorze energetycznym, zaczynają być realizowane krok po kroku za pomocą ustaw. Z naszego punktu widzenia ważne jest, aby nowe ramy prawne były później konsekwentnie wdrażane i stosowane. Niemcy są w każdym razie gotowe energicznie wspierać ukraiński zapał do przeprowadzania reform. To właśnie uczynimy razem ze wspólnotą międzynarodową podczas wtorkowej konferencji pomocowej w Kijowie.

Europa ma jeszcze jeden problem – z Grecją. Czy wierzy pan, że mogłoby dojść do „Grexitu”?

Moim celem, jak również celem rządu federalnego i wszystkich partnerów europejskich, jest to, aby Grecja pozostała członkiem strefy euro. Grecja nadal może liczyć na naszą solidarność. Dlatego punktem wyjścia są dla nas nadal ustalenia związane ze zobowiązaniem do pomocy. To oznacza oczywiście również, że Grecja sama musi przestrzegać obietnic i zobowiązań dotyczących konsolidacji budżetu oraz reform. Na to nie ma nieograniczonego czasu. Wierzę, że nasi greccy partnerzy są świadomi powagi sytuacji.

Rozmawiał Bartosz T. Wieliński.