Willkommen auf den Seiten des Auswärtigen Amts

„Współczesny kryzys migracyjny w Europie”

Artykuł

Przemówienie ambasadora Rolfa Nikela wygłoszone 15 grudnia na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Przemówienie ambasadora Rolfa Nikela wygłoszone 15 grudnia 2015 r. podczas konferencji „Współczesny kryzys migracyjny w Europie. Wyzwania etyczne, społeczno-kulturowe i etniczne” na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Szanowni Państwo,

Bardzo dziękuję za zaproszenie i za inicjatywę konferencji. Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego jest właściwym miejscem do rozmowy o etycznych, kulturalnych i etnicznych wyzwaniach związanych z aktualnym kryzysem migracyjnym.

W ubiegłym miesiącu na Jasnej Górze polscy i niemieccy biskupi upamiętnili 50. rocznicę listu polskich biskupów do niemieckich braci z 18 listopada 1965 roku.

Podczas spotkania w Częstochowie biskupi z obydwu krajów przyjęli wspólne oświadczenie wzywające do tego, aby właśnie teraz udzielić pomocy tej wielkiej liczbie ludzi, którzy w sąsiedztwie naszego kontynentu, na Bliskim Wschodzie i w różnych częściach Afryki, stają się ofiarami terroru i wojny, uciekają z rejonów kryzysu i szukają schronienia i przyjęcia w Europie.

Zapewnienie ochrony przed wojną i prześladowaniem zawiera się w przykazaniu miłości bliźniego – bez względu na religię. Ignorując to przykazanie naruszamy też fundamentalny element naszego europejskiego kanonu wartości. W tym duchu postępują Kościoły w Polsce i w Niemczech, nawołując społeczeństwa i rządy do wspierania integracji uchodźców w naszych krajach. Właśnie ze względu na nasze podstawowe wartości uchodźcy opuszczają swoje rodzime kraje szukając schronienia przed wojną i prześladowaniami. My, Niemcy, zwłaszcza po doświadczeniach reżimu nazistowskiego, który zmusił wielu ludzi do uchodźstwa, jesteśmy wyjątkowo uwrażliwieni i odczuwamy silną potrzebę solidaryzowania się z ludźmi w trudnej sytuacji oraz okazywania im pomocy. Również wielu Polaków doświadczyło tej pomocy, na przykład podczas stanu wojennego.

Kryzys migracyjny jest tematem nader emocjonalnym. Reakcja na ten kryzys odzwierciedla zarówno dążenie do przestrzegania zasad etycznych, jak również sprostania odpowiedzialności za ludzi, którzy przecież ostatecznie udzielają legitymacji polityce. Musimy więc z jednej strony słuchać naszego sumienia, a z drugiej stosując praktyczne rozwiązania uwzględniać wolę społeczeństwa, które czuje się przytłoczone samą ilością uchodźców. Nie jest to łatwe zadanie. Badania opinii publicznej pokazują, że właśnie wśród ludzi, którzy mają najmniejszą styczność z uchodźcami, niechęć wobec nich jest największa. Należy więc pokonać obawy ludzi przed przewagą obcej kultury oraz rywalizacją o miejsca pracy. Niemcy w ciągu ostatnich lat wiele osiągnęli w tym obszarze. Chodzi przede wszystkim o zapewnienie, żeby uchodźcy nie stanowili zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju przyjmującego poprzez podjęcie odpowiednich środków. Olbrzymia większość uchodźców uciekła właśnie przed wojną i terrorem, nie stanowi ona więc zagrożenia w tym względzie. Jednakże, chcąc się upewnić, należy wykluczyć wszelkie zagrożenie dla państw przyjmujących, wprowadzając mechanizm weryfikacji uchodźców pod kątem zagrożenia terrorystycznego.

Obecny kryzys migracyjny jest dla Europy monumentalnym zadaniem. Od czasów drugiej wojny światowej jeszcze nigdy tak wielu ludzi nie ratowało się ucieczką – dziś liczba uchodźców wynosi około 60 milionów. Tylko wspólnie możemy sprostać tym wyzwaniom. Nie istnieje żaden cudowny środek, nie ma jednego właściwego rozwiązania, które by wszystkiemu zaradziło. Potrzebujemy raczej szerokiej koncepcji, łączącej w sobie wiele różnych środków.

Turcja odgrywa tu kluczową rolę. Jest sąsiadem Unii Europejskiej, a przez jej terytorium prowadzi większość szlaków migracyjnych. Turcja nadzwyczajnym wysiłkiem daje schronienie dwóm milionom uchodźców z Syrii.

Dlatego też szczyt Unia Europejska-Turcja w dniu 29 listopada, na którym udało nam się otworzyć drogę do wspólnego działania z Turcją, był tak ważnym krokiem. Razem postanowiliśmy lepiej kontrolować fale imigrantów przybywających do Europy oraz poprawić sytuację syryjskich uchodźców w Turcji. Będziemy wspierać Turcję w zapewnianiu im schronienia, zabezpieczaniu granic i zwalczaniu przemytników.

Im dłużej będziemy pozwalać na niekontrolowany napływ migrantów, tym bardziej obciążony zostanie system Schengen. Świadczą o tym wprowadzone tymczasowo w ciągu ostatnich tygodni kontrole graniczne w kilku państwach członkowskich. Bezpieczeństwo jest tu zasadniczą kwestią – musimy utrzymać kontrolę nad tym, kto do nas przyjeżdża i zapewnić przestrzeganie podstawowych standardów bezpieczeństwa.

Kluczowe jest efektywne zarządzanie granicami na płaszczyźnie europejskiej, aby umożliwić ograniczenie napływu imigrantów do Europy. Tylko w ten sposób granice wewnątrz Unii Europejskiej będą mogły pozostać otwarte. Europa bez granic zewnętrznych oznaczałaby Europę bez Schengen. To nie leży ani w interesie Polski ani Niemiec.

W związku z tym powinniśmy rozbudować Frontex w kierunku prawdziwej europejskiej służby ochrony granic i poszerzyć jego kompetencje. Dysponujące wzmocnionym mandatem oddziały służby ochrony granic w ramach Frontexu mogłyby efektywnie wspierać narodowe służby graniczne w najbardziej obciążonych miejscach.

Poza efektywną ochroną granic potrzebujemy również jednolitego europejskiego systemu azylowego, który byłby w stanie sprostać obecnym wyzwaniom. Europa nie może odwracać wzroku od wyzwania, które będzie aktualne również w nadchodzących latach.

Musimy być w stanie zapewnić ochronę wszystkim tym, którzy przybywają do nas ze względu na prześladowania polityczne bądź jako uchodźcy. Z drugiej strony trzeba odciążyć system azylowy nie przyjmując osób, które nie mają prawa do ochrony w naszych państwach. Celem średniookresowym musi być stworzenie sytuacji, w której dla danego uchodźcy nie ma znaczenia, do jakiego miejsca w Europie przybędzie i gdzie zostanie rozpatrzony jego wniosek o azyl.

Dlatego potrzebujemy jednakowych warunków dla wszystkich uchodźców, którzy przybywają do Europy oraz systemu solidarnego podziału wnioskujących o azyl w ramach Unii Europejskiej.

Wspólna lista bezpiecznych państw pochodzenia jest pierwszym krokiem w tym kierunku. Musimy w Europie porozumieć się na temat tego, komu przysługuje prawo do schronienia na terytorium Unii Europejskiej.

Długofalowo możemy pomóc potrzebującym schronienia uchodźcom tylko wtedy, jeśli będziemy odsyłać do państw pochodzenia osoby, w przypadku których stwierdzi się brak prawa do azylu bądź ochrony subsydiarnej. Powinniśmy rozważyć stworzenie na poziomie europejskim jednolitej zasady odsyłania imigrantów, aby zapewnić jednakowe standardy nie tylko w kwestii rozpatrywania wniosków azylowych, ale również odsyłania imigrantów do państw pochodzenia.

Ale nie chodzi tu jedynie o zapewnienie ochrony ludziom w potrzebie, którzy zostali u nas legalnie przyjęci. Musimy zintegrować tych ludzi, którzy do nas przybyli. W obliczu zmian demograficznych przyjmowanie i integrowanie uchodźców jest też szansą dla Europy. Minęło wiele czasu zanim również Niemcy uznały imigrację za czynnik wzbogacający kulturę.

Dziś już co piąta osoba w Niemczech ma obce korzenie. Nasze doświadczenie pokazuje, że integracja nie postępuje sama z siebie. Wczesna integracja w szkołach i na rynku pracy jest nieodzowna. Dlatego staramy się jak najwcześniej rozpoznać kompetencje zawodowe przybywających do nas uchodźców. Powinni oni od samego początku uczestniczyć w kursach językowych uwzględniających wykonywany przez nich zawód. Większość uchodźców to ludzie młodzi. Wielu wykwalifikowanych migrantów już dziś pomaga nam zapełnić coraz liczniejsze luki na rynku pracy.

Stoimy teraz na rozdrożu – między kontynentem, na którym znów dzielą nas szlabany, płoty i narodowe egoizmy, a kontynentem, który potrafi wspólnie znajdować rozwiązania: wspólnie zabezpieczając swoje granice, posiadając wspólną politykę azylową, wspólnie zwalczając przyczyny uchodźstwa i sprawiedliwie rozdzielając uchodźców.

Rozwiązanie tych kwestii jest zadaniem dla całej Unii Europejskiej. Właśnie teraz potrzebujemy więcej Europy. Bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy dziś odwagi i spójności, które Europa wykazywała zawsze wtedy, kiedy było to istotne.

15 grudnia 2015 r.

Wróć do góry strony