Witamy na stronie Federalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Przemówienie Federalnego Ministra Spraw Zagranicznych Niemiec Heiko Maasa

Konferenz «Ein Jahrhundert deutsche Polenpolitik»

15.11.2018, Berlin: Heiko Maas (SPD), Bundesaußenminister, hält zu Beginn der internationalen Konferenz "Ein Jahrhundert deutsche Polenpolitik" (1918-2018) im Auswärtigen Amt eine Rede. Der Politiker spricht über Szenarien für die Zukunft der deutsch-polnischen Beziehungen., © Wolfgang Kumm/dpa

15.11.2018 - Artykuł

Przemówienie z okazji międzynarodowej konferencji „Stulecie niemieckiej polityki wobec Polski (1918-2018): tradycja – załamanie cywilizacji –  porozumienie – partnerstwo”.

Obowiązuje wersja wygłoszona.

Witam serdecznie w Federalnym Ministerstwie Spraw Zagranicznych!

Kilka lat temu pewien student Harvardu zapytał Henry´ego Kissingera, co trzeba studiować, gdy się chce zrobić karierę dyplomatyczną. „Historię i filozofię”, odpowiedział Kissinger.  Kto zna Kissingera, ten wie, że w tej odpowiedzi kryje się coś więcej, niż tylko wskazówka dotycząca zrobienia kariery.

Nauki historyczne i dyplomacja – to dwie strony tego samego medalu. Tylko ten, kto – tak jak historyk – zna przyczyny sukcesów i błędów przeszłości, może wyciągnąć z tego prawidłowe wnioski na przyszłość. A kto uprawia dyplomację, jest kimś w rodzaju „historyka współczesności”, ponieważ próbuje zinterpretować i uporządkować dzisiejsze kierunki rozwoju, tak by zaowocowały one lepszym jutrem.

Kiedy dzisiaj i jutro będą Państwo wspólnie tu, w Federalnym Ministerstwie Spraw Zagranicznych, dyskutować na temat stosunków między Niemcami a Polską na przestrzeni ostatnich 100 lat, to będą Państwo mówić o tym, co minione i patrzeć na teraźniejszość. Ale tak naprawdę pracują Państwo nad przyszłością.  

Decydujące znaczenie ma przy tym gotowość do postrzegania świata wraz z całą jego historią także oczami drugiej strony. Szczególnie dotyczy to stosunków między Niemcami a Polakami.

Jedno rzuca się przy tym w oczy: historyczne kamienie milowe minionych 100 lat były z niemieckiej i polskiej perspektywy często bardzo różnie oceniane.

W listopadzie 1918 roku w Niemczech, niestety, ani trochę nie dało się odczuć radości z niepodległej Polski, którą dzisiaj dzielimy z naszymi polskimi przyjaciółmi. Przeciwnie:
rok 1918 kojarzono wówczas z hańbą klęski.

Relacje obciążone były kwestiami mniejszości i wytyczania granic. I nie tylko kręgi reakcyjne podzielały w Niemczech czasów Republiki Weimarskiej cel, jakim było ponowne, możliwie szybkie wymazanie – rzekomo – „sezonowego” państwa polskiego z politycznej mapy Europy.

Tylko dwudziestu lat trzeba było, by we wrześniu 1939 roku Hitler spróbował urzeczywistnić ten cel brutalną napaścią na Polskę – w perfidny sposób zabezpieczając się paktem zawartym ze Stalinem. Niepojęte zbrodnie, jakich Niemcy dokonali w ciągu następnych sześciu lat na Polakach i w Polsce, napawają nas wstydem. Prawdą jest także, że do dzisiaj zbrodniom przeciwko Polkom i Polakom poświęca się zbyt mało uwagi.

  • Za mało upamiętnia się Powstanie Warszawskie z roku 1944, które zakończyło się prawie doszczętnym zniszczeniem miasta.
  • Za mało wiemy o perfidnym rabowaniu polskich dzieci i umieszczaniu ich w niemieckich rodzinach.
  • Za mało upamiętnia się całkowite niemal unicestwienie całych polskich wsi dokonywaną w celu stworzenia tak zwanej „przestrzeni życiowej” dla osadników niemieckich.

Postawiliśmy sobie za cel zmienić to i wspólnie stworzyć adekwatną kulturę pamięci. Za pomocą programu „Europa 1918-2018: zachować pamięć, kształtować przyszłość” wsparliśmy już 20 polsko-niemieckich projektów służących pielęgnowaniu kultury pamięci.

Mając na uwadze jubileuszowy rok 2019, chcemy powołać do życia kolejny program, w ramach którego polscy i niemieccy uczniowie wspólnie odtwarzać będą losy ofiar niemieckich zbrodni wojennych w Polsce oraz ofiar Holocaustu. Dzięki temu może powstać wspólne zrozumienie przeszłości, ale także wrażliwości drugiej strony w czasach współczesnych.

I tak Niemcy i Polacy do dzisiaj całkiem inaczej patrzą na przykład na maj 1945 roku.
Dla Republiki Federalnej Niemiec dzięki pomocnej dłoni Zachodu był on chwilą wyzwolenia, momentem narodzin nowych, wolnych, demokratycznych Niemiec.

Dla ludzi w Polsce i w Niemczech Wschodnich natomiast czas ten w żadnym razie nie kojarzy się ze zrywem ku wolności, lecz z początkiem kolejnego systemu totalitarnego pod innym ideologicznym szyldem.

Także ze względu na odmienne realia życia droga do pojednania po roku 1945 była trudna. Do tego doszło jeszcze długie wypieranie ze świadomości niemieckiej winy. Dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych nowe pokolenie zaczęło demaskować kłamstwa, jak to dotyczące rzekomo „czystego” Wehrmachtu, i pytać o odpowiedzialność sprawców.

Także i w tym przypadku pamięć w Niemczech i w Polsce nawiązuje do różnych wydarzeń. Pierwszy duży krok do pojednania wyszedł z Polski. W liście wystosowanym w listopadzie 1965 roku do niemieckich braci biskupi polscy zawarli odważne zdanie: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.

Pomimo że ten gest pojednania w Niemczech nigdy nie spotkał się z takim odzewem, na który by zasługiwał, to u szczytu zimnej wojny uświadomił wielu Niemcom zachodnim, że tam, po drugiej stronie żelaznej kurtyny, nie ma obcych wrogów, lecz żyją ludzie dobrej woli.

Uklęknięcie Willy´ego Brandta przed pomnikiem Bohaterów Getta Warszawskiego w grudniu 1970 roku wywołało w Niemczech szerszą, pełną kontrowersji dyskusję na temat niemieckiej odpowiedzialności za cierpienia milionów ludzi.

Gest pokory Willy´ego Brandta w obliczu ogromu winy był – jak to kiedyś ujął Timothy Garton Ash – najbardziej znaczącą ikoną w historii Niemiec Zachodnich. Własnymi słowami Willy Brandt ujął to następująco: „Nad otchłanią niemieckiej historii, pod ciężarem milionów zamordowanych, uczyniłem to, co robią ludzie, kiedy brakuje im słów”.

Człowieczeństwo tego gestu jest tym, co wyznacza cezurę w historii Niemców i Polaków.  

  • Historii, w którą wpisują się niemieckie paczki żywnościowe w czasach „Solidarności” – tego jedynego w swoim rodzaju ruchu protestacyjnego mającego na celu wyzwolenie bloku wschodniego z komunizmu.
  • W tę historię wpisują się także kontakty między opozycjonistami z NRD i z Polski,
  • gest objęcia się kanclerza federalnego Kohla i premiera Mazowieckiego pamiętnego listopada 1989 roku w Krzyżowej,
  • polityka zbliżenia po roku 1989 oraz niemieckie wsparcie powrotu Polski do serca Europy przez wejście do Unii Europejskiej i NATO.

Szanowni Państwo,

„Dzisiejsze symbole torują drogę jutrzejszej rzeczywistości” – te słowa amerykańskiego historyka Timothy’ego Snydera bardzo trafnie opisują pomyślny zwrot w polsko-niemieckiej historii. Gesty, takie jak list biskupów polskich czy uklęknięcie Willy’ego Brandta utorowały drogę do wybaczenia niemieckich win i do pojednania między Polakami a Niemcami. Tak zrodziło się zaufanie, w duchu którego możemy dzisiaj wspólnie budować naszą przyszłość.

Ta wspólna przyszłość leży w Europie. Od objęcia urzędu już trzykrotnie odwiedziłem Polskę. Rozmowy z Ministrem Spraw Zagranicznych Jackiem Czaputowiczem i z wieloma innymi partnerami uświadomiły mi jedno: znacznie więcej nas łączy niż dzieli. Łączy nas ten sam cel – chcemy utrzymać jedność państw UE-27. Oba nasze państwa z zupełnie odmiennych przyczyn doświadczyły bowiem, czym są rozbiór i podział oraz tego, z jakim okrucieństwem żelazna kurtyna rozcięła nasz kontynent. 

Kto więc, jeśli nie my – Niemcy i Polacy – mógłby utrzymać jedność Unii Europejskiej i przezwyciężyć nowe podziały?

Dlatego w ostatnich miesiącach prowadziliśmy ściślejszą niż kiedykolwiek wymianę z rządem polskim, z polskimi think tankami i ze społeczeństwem obywatelskim. Podczas polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych 2 listopada uzgodniliśmy dalsze pogłębienie naszych stosunków – i to w niemal wszystkich obszarach aktywności państwa. Od projektów transportowych, przez kwestie bezpieczeństwa aż po ściślejszą koordynację polityki zagranicznej obu naszych krajów, chociażby w przyszłym roku, kiedy będziemy wspólnie zasiadać w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych.

13 grudnia Minister Spraw Zagranicznych RP Jacek Czaputowicz odwiedzi mnie tu w Berlinie. W przyszłym roku z kolei wspólnie z obywatelami Polski i Niemiec będziemy dyskutować o przyszłości Europy.

Nie wykluczamy przy tym trudnych kwestii. Niezbędne w tym celu otwartość i normalność w podejściu do siebie nawzajem jest szczęściem w stosunkach polsko-niemieckich.

Ceniony zarówno w Niemczech, jak i w Polsce filozof Paul Ricœur mówił niegdyś o „normalności jako incognito przebaczenia”. Myślę, że dokładnie o to chodzi.

Ta normalność, która wyrasta ze zrozumienia i z pojednania, sprawia, że możemy dyskutować także o odmiennych poglądach. Na przykład o tym, jak postrzegamy suwerenność.

Mój kolega Jacek Czaputowicz poświęcił temu niedawno całą książkę. Krytycznie ocenia on przekazywanie suwerenności państwa na rzecz UE. Jego sceptycyzm ma swoje źródło w historii Polski, traumie zaborów, naruszaniu granic państwowych i ciągłych ingerencji obcych mocarstw w sprawy Polski.

Zwłaszcza my, Niemcy, musimy wykazać zrozumienie dla takich odczuć. Historia mieszkańców państw wschodu i południowego wschodu Unii Europejskiej stała się wraz z ich przystąpieniem do Unii częścią naszej historii.

Heinrich August Winkler słusznie postuluje, aby wreszcie to uznać. Tak jak mój kolega, Minister Spraw Zagranicznych RP Jacek Czaputowicz, w swojej książce z kolei przyznaje, że koncepcje suwerenności mogą z czasem ulec zmianom.

Jeśli uda nam się połączyć nasze pamięci historyczne i doświadczenia oraz dostosować do tego nasze działanie, wtedy przezwyciężymy podziały, z którymi mamy obecnie do czynienia w Europie. Wspólna pamięć przekształci się wówczas we wspólną europejską tożsamość.
 

Zmieni to nasze spojrzenie na sprawy, które nas rzekomo dzielą, także na pojęcie suwerenności. W świetle przełomowych zmian w ładzie międzynarodowym wszyscy w Europie powinniśmy przecież pamiętać, że suwerenność narodową uda nam się zachować tylko, jeśli będziemy działać po europejsku.

Czyżby ktoś naprawdę wierzył w to, że Niemcy, Polacy, Francuzi, Duńczycy bądź Hiszpanie – zdani sami na siebie – są w stanie przeforsować w tym świecie swoje wartości i interesy?

Groźba zerwania Traktatu INF o naziemnych pociskach rakietowych średniego zasięgu wyraźnie unaocznia nam, Europejczykom, w tych dniach sytuację zwiększonego zagrożenia. Ważne jest, abyśmy w Europie i w NATO nie dali się podzielić i razem stawali w obronie naszych interesów bezpieczeństwa.

W tym celu potrzebujemy europejskiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa zasługującej na to miano. Także na ten temat rozmawiałem 2 listopada z ministrem Spraw Zagranicznych RP Jackiem Czaputowiczem.

Kluczowym elementem tej polityki musi być nowa polityka wschodnia. Jej cele są bardzo podobne do celów polityki odprężenia:

  • po pierwsze: stabilność i bezpieczeństwo w Europie w oparciu o zasadę nienaruszalności granic,
  • po drugie: ściślejsze powiązania gospodarcze między Wschodem a Zachodem oraz
  • po trzecie: wzmocnienie demokracji, państwa prawa i praw człowieka poprzez ściślejszą wymianę między naszymi społeczeństwami obywatelskimi.

Jednakże ramy działania, geografia polityczna Europy w porównaniu z latami 70. uległy zupełnej zmianie. Wówczas Willy Brandt, chcąc rozmawiać z Warszawą musiał zrobić to za pośrednictwem Moskwy. Szczęśliwie dla nas, to się zmieniło.

Warszawa jest dziś jedną z najważniejszych stolic w Unii Europejskiej. Jesteśmy równoprawnymi członkami UE i NATO. Głos Polski ma wagę. Dlatego też politykę wschodnią można kształtować tylko wspólnie z Polską i z innymi partnerami w Europie Środkowej i Wschodniej.

Nasze ramy działania wyznacza tu Europa. Tylko zjednoczona i działająca spójnie Unia Europejska może skutecznie wywierać wpływ na swoje wschodnie sąsiedztwo. Z tego powodu polityka wschodnia w dzisiejszych warunkach nie może być polityką narodową. Nowoczesna polityka wschodnia to europejska polityka wschodnia.

Punktem wyjścia dla moich przemyśleń na temat nowej europejskiej polityki wschodniej była trzeźwa analiza stanu rzeczy:  

  • Rosja przez aneksję Krymu naruszyła prawo międzynarodowe.
  • Sytuacja w krajach Partnerstwa Wschodniego jest wysoce złożona.
  • A wszyscy wiemy też, że także wewnątrz UE są linie podziału – jeśli chodzi o politykę wobec Rosji, ale również perspektywę przystąpienia do UE partnerów wschodnich: Ukrainy, Mołdawii i Gruzji.

Wypracowanie na tej podstawie polityki wschodniej i zapewnienie jej stałego miejsca w bieżącej polityce nie jest łatwym zadaniem.

Musimy najpierw wypracować wewnątrz Unii Europejskiej wspólny, skoordynowany sposób postępowania jeśli chodzi o politykę wschodnią – potrzebujemy „europejskiego odruchu” w polityce wschodniej.

Dopiero wtedy, gdy nam się to uda, możliwa będzie wspólna polityka w stosunku do naszych sąsiadów spoza Unii Europejskiej.

W minionych miesiącach poczyniliśmy już tutaj postępy. Po stronie dodatniej mamy na przykład naszą polsko-niemiecką pozytywną agendę, którą ustaliliśmy 2 listopada podczas konsultacji międzyrządowych w Warszawie. Ale zintensyfikowaliśmy także nasze stosunki z innymi partnerami w Europie Środkowej i Wschodniej.

  • Z ministrem spraw zagranicznych Słowacji ustaliłem prowadzenie pogłębionego dialogu obydwu rządów.
  • Będziemy dalej intensyfikować prowadzony od 2015 roku pomyślny dialog z Czechami.
  • A także w formacie „Wyszehrad plus Niemcy” ściśle koordynujemy kwestie europejskie i kwestie dotyczące polityki zagranicznej

Wspólnie pracujemy na przykład nad poprawą infrastruktury transportowej i energetycznej.

Kolejną ważną dla mnie kwestią był udział Niemiec w zainicjowanej przez Polskę i innych europejskich partnerów Inicjatywie Trójmorza. Z mojego punktu widzenia jest ona bardzo ważnym elementem coraz bardziej integrującej się Europy Środkowej w sercu Unii Europejskiej.

Dlatego we wrześniu Niemcy wzięły po raz pierwszy udział w szczycie Inicjatywy Trójmorza, który odbył się w Bukareszcie. I będziemy nadal aktywni – na przykład poprzez włączenie w przyszłym roku w Słowenii przedstawicieli niemieckiej gospodarki.

Ważna pozostaje przy tym również ścisła koordynacja z Francją. Dlatego wykorzystujemy obecnie także Trójkąt Weimarski, by prowadzić dialog dotyczący kwestii polityki wschodniej.

Naszym celem jest stopniowe przezwyciężenie „minimalnego konsensusu” dotyczącego polityki wschodniej, który przeważa obecnie w Brukseli.

W odniesieniu do Rosji oznacza to skłonienie rządu rosyjskiego do poszanowania europejskiego ładu pokojowego, który Rosja ostatnio rażąco naruszyła w konflikcie na Ukrainie.

Musimy bronić takich zasad jak nienaruszalność granic i rozbudowywać nasze zdolności, na przykład w celu zapobiegania atakom cybernetycznym i kampaniom dezinformacyjnym.

Tak samo jednak ważne jest i pozostanie wzmocnienie dialogu z Rosją, zwłaszcza w czasach pełnych napięć. Rosja jest największym sąsiadem Europy. Tylko poprzez wzajemne kontakty możemy uniknąć niechcianej eskalacji. I bądźmy szczerzy – bez dialogu z Rosją nie będziemy też w stanie rozwiązać międzynarodowych konfliktów, takich jak w Syrii.

Ważne jest jednak dla mnie również, i pogląd ten podzielają nasi polscy przyjaciele, że polityka wschodnia jest czymś więcej niż polityką wobec Rosji. Nowa polityka wschodnia Unii musi mieć też na uwadze Ukrainę, Białoruś, Mołdawię, Kaukaz Południowy i Azję Centralną – łącznie z „zamrożonymi konfliktami” w naszym sąsiedztwie.

Geopolityczny krajobraz tych krajów jest dziś o wiele bardziej zróżnicowany niż w czasach konfliktu między Wschodem a Zachodem. Co prawda wpływ Rosji jest nadal duży, ale różne państwa o wiele bardziej niż w przeszłości dbają o swoje własne interesy – częściowo są też obciążone przez bolesne konflikty, tak jak na Ukrainie.

W 2009 roku z polskiej i szwedzkiej inicjatywy powołaliśmy do życia Partnerstwo Wschodnie. W przyszłym roku, 10 lat później, nadszedł czas na nowe impulsy.

Jubileusz Partnerstwa Wschodniego wiosną przyszłego roku i nasza prezydencja w Radzie UE w 2020 roku dają szansę odnowienia obietnicy dobrego sąsiedztwa wobec krajów na wschodzie Europy, wspierając rzetelne reformy i unowocześnienie społeczeństwa, nie przeciążając tych krajów. Dla dobra ludzi, którzy tam mieszkają, ale również dla dobra Unii Europejskiej, która musi być zainteresowana pokojem, stabilnością i dobrobytem w swoim sąsiedztwie.

Niemcy i Polska odgrywają tutaj kluczową rolę – jako prekursorzy i koła zamachowe takiej polityki.

Szanowni Państwo,

jeśli mówię dziś w sposób zupełnie oczywisty o Niemczech i o Polsce, jako o podmiotach wspólnie kształtujących politykę zagraniczną i politykę europejską, to wynika to z przekonania, że Polska jest niezastąpioną siłą przywódczą w Europie.

Europa potrzebuje Polski:

  • przywiązania Polek i Polaków do Europy,
  • ich sił twórczych i ich odwagi,
  • a także – pomimo naszej przeszłości – ich gotowości do współpracy z nami, Niemcami, jako partnerzy i przyjaciele.
Dla nas Niemców oznacza to: Nie bez Polski, a już na pewno nie przeciwko Polsce, lecz razem z Polską chcemy pchnąć Europę naprzód.

Lub innymi słowy, parafrazując polskie powiedzenie, „Nic o Was, bez Was!”.

Dziękuję Państwu za przybycie i dziękuję bardzo za uwagę.

Berlin, 15.11.2018r.

 

Wróć do góry strony